osp OSP & Misja Pec, 23.04 - 3.05 2004

Dzień: [droga] [incydent] [dzień restowy] [powrot]

PLAZA Pierwszy spędziliśmy na opalaniu i zwiedzaniu Triestu: miasteczka włoskiego, w celu znalezienia podobno najtańszego sklepu wspinaczkowego w Europie. Niestety ten, co znaleźliśmy był droższy niż w Polsce i daliśmy sobie spokój i pojechaliśmy na kamienista plaże, aby dogrzać się w promieniach słonecznych.

POSTOJNA JAMADrugi dzień to wyjazd do, POSTOJNEJ, aby zwiedzić jaskinie Postojna Jama uważana za najpiękniejszą jaskinię na świecie. Na wstępie nas zamurowało, jak przy kasie pani zażądała od nas po 12 EURO za studencki bilet. No odżałowaliśmy i zaczęliśmy zwiedzanie od akwarium, gdzie były umieszczone wszystkie zwierzątka, które można spotkać w jaskini. Największe wrażenie zrobił na nas okaz proteusa, czyli małego węża, koloru cielistego bez oczu. Za uszami miał skrzela, oprócz tego POSTOJNA JAMA potrafi oddychać tlenem atmosferycznym i naukowcy nie potrafią go sklasyfikować do żadnej gromady, czyli nie wiadomo, co to jest: gad, płaz, ssak, czy jeszcze coś innego. Żeby było śmieszniej to nie wiedzą nawet, czym się ten stworek żywi. NO OK. później się udaliśmy na zwiedzanie jaskini.

POSTOJNA JAMA Od razu nie spodobał mi się znak oznaczający, że nie można fotografować, no, ale czas wejść do środka. Wchodzimy i przewodnik zaprasza nas do wagoników, takie mniej więcej jak na filmie "Indiana Johnes", jechaliśmy nimi kilkanaście minut pośród zakamarków coraz to bardziej bogatszych nacieków i form skalnych, jakich dotychczas nie widziałem. Po prostu występowały tam wszystkie formy naciekowe, jake mogły tyko powstać przez te kila milionów lat. Po prostu bomba, już wtedy POSTOJNA JAMA wiedziałem, że warto było wydać tyle kasy. Wysiedliśmy po tej trasie i kolejne 2 kilometry zwiedzaliśmy jaskinie na nogach. Udało mi się zbajerować przewodniczkę i pozwoliła mi zrobić kilka zdjęć. Wyszły, rewelayjnie, lecz cała wycieczka trwała tylko 2 godziny i czuję cały czas niedosyt tego, co widziałem. Jedynie, co mi się nie podobało to ta komercyjność. Szliśmy korytarzem wybetonowany, aby paniom na szpilkach łatwiej się chodziło, z barierkami i wszystko było podświetlane halogenami. No tak komercyjna jaskinia, lecz i tak uważam, ze była po prostu rewelacyjna. W tym rejonie na Słowenii, podobnych jaskiń, może trochę mniejszych jest mnóstwo, tylko niestety trzeba mieć kasę, aby je zwiedzić, bo próbowałem się dowiedzieć coś na temat zwiedzania bez przewodnika jako klub jaskiniowy, lecz pani przewodnik poinformowała, mnie, że nie jest to możliwe. TRUDNO!!!

strzala-lewa strzala-prawa