usa USA TRIP, 18.06 - 20.10 2004

Dzień: [prolog] [I] [II] [III] [IV] [V] [VI] [VII] [VIII] [IX] [X] [XI] [XII] [XIII] [XIV] [XV] [XVI] [XVII] [XVIII] [XIX] [XX] [XXI] [XXII] [XXIII] [XXIV] [XXV] [epilog]

DZIEŃ 1: Lot z Manchester (NH) do Las Vegas (NV) 09/15/2004

Właśnie jestem na lotnisku i jeszcze takiej kontroli nie widziałem. Nawet buty trzeba było zdjąć. Niektórzy pasażerowie zostali losowo wybrani do dokładniejszej kontroli. Tym razem mnie się udało. Tak dokładnie nie wiem co to oznaczało, ale zostałem potraktowany normalnie.

W sumie to jestem podekscytowany tym wszystkim. Nigdy nie latałem samolotem, bo był za drogi, a teraz wybrałem właśnie ten środek transportu, bo wyszedł najtaniej. Tym razem jest to linia Southwest Airlanes, która lata tylko do niektórych miejsc w USA, ale jak się odpowiednio wcześniej zarezerwuje bilet, to wychodzi w miarę tanio. Za lot z Manchaster (New Hampsire) do Las Vegas (Nevada) zapłaciłem 99$, a bilet powrotny z Oakland (California) do Manchaster (New Hampsire) tyle samo. Oczywiście trzeba dodać głupi podatek, więc za wszystko wyszło 226$.

ALLADIN

Po około 6 godzinach pojawiliśmy się już na lotnisku w Las Vegas. Podczas lotu niestety nie było serwowane żadne jedzenie, jedynie jakieś ciasteczka i napoje, lecz już za coś alkoholowego trzeba było dopłacić.

Przez to, że był jakiś korek na lotnisku, zrobiliśmy dodatkową rundę nad Las Vegas- miastem światła. Jest to ogromne, wielkie miejsce w środku pustyni, otoczone przez góry, rozświetlone przez mnóstwo świateł.

Zatrzymaliśmy się w czterogwiazdkowym hotelu na głównej ulicy miasta, tzn. The Strip (Las Vegas Boulwar) Aladdyn. Jest wielki i na prawdę warto było wydać tylko 66$ za jedną noc w pokoju ( tak tanio dzięki www.priceline.com). Jakoś szczęścia nie mam do widoków z pokoju, lecz wynagrodził mi za to sam hotel. W środku oczywiście wielkie kasyno i mnóstwo miejsca, gdzie można wydać pieniądze. Centrum handlowe, nie wiem czy tak to mogę nazwać, ale jest zrobione w dziwny sposób, gdyż wszystkie sklepy są w środku hotelu, lecz cała scenografia jest zrobiona tak, że człowiek się zastanawia czy już wyszedł z hotelu, czy nadal jest w środku!!!! Ja dałem się nabrać na początku.

ALLADIN - CASINO

Pierwsze co straciliśmy, to kilka dolarów w kasynie, chociaż nie tak do końca, bo trochę także wygrałem. Zaczęliśmy od małego zwiedzenia naszego hotelu a że była wieczorowa godzina, dawno po zachodzie słońca, poszliśmy na zewnątrz, aby zobaczyć co to miasto ma nam do zaoferowania. Zaczęliśmy się kręcić po The Strip. Oh my God!!!! Wszystko jest takie świecące, błyszczące i zachęcające do wejścia do środka i zostawienia pieniędzy w kolejnym kasynie. Nie miałem zamiaru stracić wielu pieniędzy, więc wybierałem tzw. slot machine za penny ( 1 cent ), 5 centów oraz 25 centów. Najlepiej mi szło w regularnego pokera, a w jednorękiego bandytę jakoś przegrywałem. Oj! Rodzajów tych maszyn jest mnóstwo!!! Patrząc na to wszystko stronę czułem, że jestem jednocześnie w Nowym Jorku, w Paryżu, Wenecji lub w Egipcie. Oj! może się pokręcić w główce.

Fajne jest to, że możesz kupić dosłownie wszystko w tym mieście, oczywiście jak cię stać. Nawet możesz wypożyczyć sobie Hummera, Porsche, Lamborgini i inne najdroższe samochody świata. My mieliśmy naszego Chevroleta i dzięki Frankowi wypożyczenie wyniosło nas jedyne 35$ za dzień, gdyż jeżeli jesteś poniżej 25 roku życia, to oni sądzą, że nie masz doświadczenia za kierownicą i musisz zapłacić dwa razy tyle za wypożyczenie co dorosła osoba. To śmieszne, lecz niestety takie są reguły wypożyczania!!! Na każdym rogu stoją albo prostytutki, albo chłopaki rozdające ulotki odnośnie tego rodzaju usług. Niby prostytucja nie jest tu legalna, lecz nie widziałem żadnego policjanta przeganiającego tego rodzaju grupki osób.

Bardzo późno poszliśmy spać!!!!

strzala-lewa strzala-prawa