USA
TRIP, 18.06 - 20.10 2004
Dzień: [prolog] [I] [II] [III] [IV] [V] [VI] [VII] [VIII] [IX] [X] [XI] [XII] [XIII] [XIV] [XV] [XVI] [XVII] [XVIII] [XIX] [XX] [XXI] [XXII] [XXIII] [XXIV] [XXV] [epilog]
DZIEŃ 15: Yosemite - Upper Yosemite Waterfall 09/29/2004
Strasznie się w nocy spało. Ziemia nierówna, alumata trochę cienka, a do tego było nieźle zimno. No tak - czas
najwyższy wymienić mój stary spiwór campusa ( wszak ma już 7 lat ) na coś nowego. Ciężko było rano wstać, więc dopiero
o 10:00 zaczęliśmy się zbierać aby coś konkretnego robić. Śniadanko i uderzyliśmy na szlak Yosemity Upper Waterfals,
tylko, że kurde nie ma żadnej wody o tej porze roku. No ale podziwianie wielkich ścian w zupełności rekompensuje brak
wody, Były to tylko monolityczne płyty wysokości koło 300 metrów ale i tak robiły niezłe wrażenie.
Zostawiłem notkę niejakiemu Ericowi, który szukał partnera. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Bardzo byłoby fajnie jak by to się udało, no ale czas pokaże.
Zaczęliśmy się bawić w boulderowanie, ale to wszystko dookoła jest strasznie trudne. Aha wodospady zajęły nam około
5 godzin, czyli całkiem nieźle, biorąc pod uwagę , że odpoczywania i sesji zdjęciowych było więcej niż samego chodzenia,
ale w końcu to mają być wakacje no nie???
Jutro ma być dzień restowy i wybieramy się zobaczyć El Capitana z bliska. Droga z CAMP 4 to jakaś godzina i jesteśmy pod monolityczną ścianą ścian.
Warunki sanitarne są ok., lecz jutro podczas wycieczki spróbuję się wykąpać w strumieniu, których jest tu trochę i do tego są bardzo czyste i zapewne strasznie zimne!!! Zobaczymy co wygra: lód czy smród - od smrodu jeszcze nikt nie zginął a od zimna cała armia napoleońska no nie ??!!
Samo miejsce, CAMP 4, Yosemite Lodge, i cała dolina nadaję pewnego uroku, ma swój specyficzny klimat. Wiem że będę tu jeszcze przez kilka dni a myślę o kolejnej wycieczce właśnie do tej doliny. Tym razem będę przygotowany: znajomi + sprzęt = niezła zabawa. Siedząc na camp mogę tylko podglądać ludzi, którzy układają, liczą i wrzucają do wora typu big-wall cały sprzęt, aby następnego dnia uderzyć na ścianę. To jest to!!!

