USA
TRIP, 18.06 - 20.10 2004
Dzień: [prolog] [I] [II] [III] [IV] [V] [VI] [VII] [VIII] [IX] [X] [XI] [XII] [XIII] [XIV] [XV] [XVI] [XVII] [XVIII] [XIX] [XX] [XXI] [XXII] [XXIII] [XXIV] [XXV] [epilog]
DZIEŃ 18: Yosemite 10/02/2004
Dzisiaj trafił się dzień restowy, chociaż tak właściwie to nie jestem zbytnio zmęczony po wczorajszym Złojeniu Half
Dome. Rano jakoś koło 9:00 nie mogłem spać więc zjedliśmy obfite śniadanie i uderzyliśmy zobaczyć film Davia Vassara
"Spirit of Yosemite". Był naprawdę super i do tego za darmo. Film pokazywał piękne scenerie doliny z lotu ptaka, także
jeżeli ktoś jest właśnie w okresie wakacyjnym to jest to jedyna możliwość zobaczenia wodospadów, a robią ogromne
wrażenie. Do tego jest trochę historii, opowiedziane w przystępny sposób.
Aby dzień restowy to nie tylko same leniuchowanie poszliśmy na krótki spacerek pod Half Dome do Jeziora Mirrow
Lake. Super idziemy po asfalcie , takim jak droga do Moka i dochodzimy do .... zamiast jeziora jest piasek. No tak ja
wszystko rozumiem , że jest lato , i że wody nie ma ale w jeziorze także to chyba mała przesada!!!! Dobrze że Half Dome
nie jest zrobiony z wody bo pięknei widoczna północna ściana zniknęłaby. Droga zajmuje jakieś 30 minut w jedną stronę
więc to naprawdę niedzielny spacerek. Natomiast aby nie szlifować bruku wybrałem inną drogę powrotną i tu zaczęły się
schody. Jeszcze nigdy tak mocno nie uważałem, nigdy tak dokładnie nie dobierałem miejsca w którym postawię moją nogę
- byłem przerażony. Jest to chyba najbardziej wymagająca droga jakąkolwiek przechodziłem w życiu - wszystko przez to
że trzeba było cholernie uważać aby nie wdepnąć w GÓWNO!!! Wyprawa zakończona sukcesem - moje sandały były
czyściutkie!!!
Wieczorem jak przystało na prawdziwego resta udaliśmy się na prelekcję zorganizowaną pod hasłem "Climbers4Kerry".
Pierwszym prelegentem był jakiś znany fotogram z doliny i pokazał naprawdę rewelacyjne czarno białe foty. Jednym z
tematów jakim się zajmował to Nude Stones, czyli panowie i panie podczas boulderingu bez ubrania. No nie powiem całkiem.
Facet potrafi uchwycić piękno ( i takie i takie ). Później wystąpienie miał Tony O'Neill. Tutaj zaczęła się niezłą
zajatka. Koleś jest naprawdę niezły. Pokazał rewelacyjne zdjęcia, filmiki, animacje, opowiedział historyjki, anegdoty
i wspomniał o kilku interesujących wydarzeniach, ale jego sposób opowiadania, wszyscy płakali ze śmiechu. Potrafi w
taki sposób opowiadać, że wszyscy nie mogą powstrzymywać się ze śmiechu. Pierwszy film ot o wejściu na El Capitan z
Australijczykiem, który nie miał nóg, od powyżej kolan - wypadek gdzieś w Argentynie. Drugi film to wyprawa na
Grenlandie.
Facet ma po prostu dar do opowiadania. NA takiej prelekcji jeszcze nie byłem. Mam nadzieję, że będę
mógł być kiedyś na jego pokazie, bo jest to naprawdę nie przeciętne wydarzenie. Do tego, że impreza była
zorganizowane przez ludzi ze sztabu Kerry'ego , było duże śmiesznych i na pewno nieciekawych dla Bush'a komentarzy.
Ogólnie nie orientuję się w polityce nawet mojego kraju ( no bo po co patrząc na to co się dzieje) jakbym miął
głosować to jedynym kandydatem, byłby dla mnie Kerry. Nie wiem czemu ludzie wciąż są za Bush'em skoro jest taki zły
i robi takie paskudne rzeczy.
Palny na jutro ? Wykupiliśmy bilet na autobus który nas zawiezie na Glacier Point , z którego chcemy się udać do doliny szlakiem o nazwie Panorama Trail. Na tą wycieczkę namówił mnie jeden starszy pan z którym wdałem się w dłuższą rozmowę w sklepie. Zobaczymy podobno ma być przepięknie.
PS. Amerykański Budweiser też mi nie smakuje: Whaaaaaat's uuuuuuuuuup !!!

