USA
TRIP, 18.06 - 20.10 2004
Dzień: [prolog] [I] [II] [III] [IV] [V] [VI] [VII] [VIII] [IX] [X] [XI] [XII] [XIII] [XIV] [XV] [XVI] [XVII] [XVIII] [XIX] [XX] [XXI] [XXII] [XXIII] [XXIV] [XXV] [epilog]
DZIEŃ 22: San Francisco - Alcatraz 10/05/2004
Plan jest taki, trzeba sprawdzić jak to jest z biletami na Alcatraz, bo w przewodniku było napisane, że trzeba w
miarę wcześniej rezerwować bilety, później dowiedzieć się czegoś o Golden Gate Bridge i powłóczyć się po mieście aby
ciekawe miejsca nie przeoczyć. Wszak mamy 4 dni więc chyba zdążymy zrobić to co chcemy.
Jest to kolejne miasto, całkowicie inne niż dotychczas odwiedzone, inna kultura inni ludzie, jest tyle do zobaczenia, a czas nieubłaganie tyka. O teraz czas na wliczone śniadanko. Nie jest ono obite, lecz zawsze to coś. Do wyboru 2 gofry lub bułka, sok, herbata, kawa jakiś dżem. Jest OK.
Uderzyliśmy od razu do kasy biletowej w sprawie promu na Alcatraz. Okazało się że jeszcze dzisiaj popłyniemy. Zapłaciliśmy 16$ za prom tam i z powrotem, oraz za wypożyczenie walkmana z historyjką o więzieniu. Byliśmy przy kasie koło 9:00 a najwcześniejszy bilet udało nam się kupić na 12:15 więc teraz czas na włóczenie się po miecie. Mam plan kupić sobie MD, biorąc pod uwagę ilość sklepów z elektroniką sądzę, że nie będzie problemów.
Chodzę od sklepu do sklepu i własnym uszom nie wierzę. Taki sam model jaki chcę kupić , który w Internecie
wystawiony jest za 80$ tutaj chcą 200$ Chyba są chorzy , i jeszcze ta ich nieuprzejmość, wręcz chamstwo. Przykładowo
jeden koleś miał to co mnie interesowało i chciałem nawet kupić, tylko oczywiście wcześniej chciałem poczytać info z
pudełka, bo on się nie znał, aby dowiedzieć się kilku technicznych szczegółów. Jego bezczelność była do tego stopnia,
że nie pokazał mi pudełka, bo coś tam .... Nie rozumiem także polityki cenowej. Wchodzę i pytam się za ile jest dany
sprzęt najczęściej facet odpowiada, że 200$, zaśmiałem się pod nosem i kieruję się do wyjścia a on mówi , że za 99$ mi
sprzeda. Zgadzam się a on znowu , że się rozmyślił. Ja tego nie pojmuję!!! Chcą coś sprzedać czy nie ???!!! Nie poleca
nikomu tam zakupów, chyba , że ktoś ma stalowe nerwy do tych palantów.
Nadeszła 12:15 i popłynęliśmy na wyspę. Podobno nikt nie uciekł z tego więzienia. Trochę mnie to dziwi, bo wyspa
jest naprawdę blisko od stałego lądu. Prawie 3 kilometry w jedną i trochę ponad 2 kilometry w drugą stronę. Prąd jest
jednak strasznie silny, a do tego woda jest diabelnie zimna. OK. już się przekonałem, że przepłynięcie takiego odcinka
w tych warunkach może być niewykonalne.
Wersja z walkmanem jest naprawdę super, bo robi nam wycieczkę po więzieniu, od celi do celi, od pomieszczenia do
pomieszczenia opowiadając z najmniejszymi szczegółami o historii, o tym kto tu siedział, za co , ile czasu, jak się
zmieniała polityka więzienia ..... Super.
Gorąco polecam Audio Tour. Oczywiście można było porozmawiać z prawdziwym
więźniem, który odsiadywał właśnie w Alcatraz swój wyrok, lecz jakoś nie skorzystam z tej opcji. Kryminalista, który
teraz ma być gwiazdą??? Oczywiście wszędzie pełno darmowych ulotek aby sobie poczytać jeszcze więcej o więzieniu.
Zwiedzanie zabrało nam ponad pół dnia.
Wieczorem chcieliśmy przejechać się sławetną kolejką linową CABLE CAR, która jest ciągnięta przez linę, która umieszczona jest w ziemi, lecz aby dostać się na pokład trzeba by było czekać w kolejce kilka godzin więc kiedy indziej. Na nogach poszliśmy do Chinatown, największego w stanach. Jest rzeczywiście wielkie i bardzo kolorowe. Porównując do Nowego Jorku oraz do Bostonu to jest naprawdę rewelacyjna. Kolorowo, pełno kiczu, główna ulica nastawiona na turystów. Co krok to inna restauracja chińska zachęcająca do odwiedzenie akurat tej jedynej. Zgłodnieliśmy trochę więc skorzystaliśmy z jednej oferty. Starszy Chińczyk zaprowadził nas do swojego rodzinnego interesu, róg Sacramento i Stockon Street. Bardzo ładnie wyglądało w środku i pachniało. Ceny umiarkowane ( wydaliśmy koło 30$), a jedzenie pyszne i do tego dużo. Osobiście polecam Sweet & Sour Chicken oraz całkeim niezłe jest Chicken in Black Been Souce.
Całe późne popołudnie i wieczór się tam kręciliśmy, aż przegapiliśmy zachód słońca, więc już po zmroku udaliśmy się do naszego schroniska. Dzień można zaliczyć w 100% za udany. Plan na jutro: przekroczenie Golden Gate Bridge oraz Financial District.

