Krym, 6 - 27 wrzesień 2005
Dzień: [I] [II] [III] [IV] [V] [VI] [VII] [VIII-IX] [X] [XI] [XII] [XIII] [XIV] [XV] [XVI] [XVII] [XVIII-XIX] [XX] [XXI-XXII] [porady]
Dzień 16 Koktebel 21/09
Dosyć wcześnie jak na nas wstaliśmy, śniadanko i łapiemy marszrutkę na dworzec. 9:40 odjazd, lecz jakaś pani zrobiła aferę, że ktoś usiadł na jej miejscu i, że każdy powinien siedzieć na swoim i dlatego cały autobus musiał się przesiadać.
Podróż kolejny raz mija powoli, lecz jest to zrekompensowane widokami za oknem: dookoła góry lub morze, co kto woli. Po około 50 minutach jesteśmy w Koktebelu. Niewielkie miasteczko słynącego z wyrobu win. Na dworcu znajdujemy nocleg, właściwie on nas znajduje i po 3$/os za noc brzmi rozsądnie, lecz oczywiście najpierw oglądamy, później decydujemy.
Pokój to dwa nowiutkie tapczaniki, stół, kanapa, wszystko czyste, zadbane kolorowe. Prysznic i toaleta na zewnątrz, lecz ciepła woda jest. Klimat bardzo swojski, wiejski, dookoła mnóstwo winogrona, którego możemy dowoli kosztować.
Pogoda jak na razie taka sobie, nie ma słońca, gdzieś się chowa za chmurami, lecz mimo to idziemy na plaże. Fale są ogromne, plaża kamienista, woda bardzo czysta. Mieścina nie jest aż taka mała: blisko morza dużo knajpek, barów restauracji no i budek z pamiątkami. Jednak widać, że to koniec września, bo część z nich jest zamknięta lub w czasie zamykania.
Po spacerze wróciliśmy do naszego pokoiku i pod prysznic. Wielka niespodzianka: gorąca woda!!! Bardzo silny strumień gorącej wody leciał z prysznica, co nie jest takie popularne tutaj. Można by rzec, że jest to najlepszej jakości prysznic jaki mieliśmy okazję wypróbować na Krymie.
Wieczorem postanowiliśmy przygotować danie z przewodnika: bakłażany w pomidorach. Albo z nas tacy kiepscy kucharze albo ktoś naprawdę się nie zna a pisze przepisy kulinarne. Nie smakowało mi to!!!

