Krym, 6 - 27 wrzesień 2005
Dzień: [I] [II] [III] [IV] [V] [VI] [VII] [VIII-IX] [X] [XI] [XII] [XIII] [XIV] [XV] [XVI] [XVII] [XVIII-XIX] [XX] [XXI-XXII] [porady]
Dzień 5 Bakczysaraj - Pałac Chana, Czufut Kale 10/09
Zaczęło się od standardowego śniadania, czyli naleśniki z serem i dżemem (1Hr/szt.).Dalej wybraliśmy się do Pałacu Chana, zaraz po otwarciu, aby uniknąć turystów.

Troszkę się pogubiliśmy przez remonty, które tam panowały. Muzeum jest zrobione w bardzo specyficznym klimacie. Wiele pokoi przygotowanych na wzór tych historycznych, fontanny, mimo, że w niektórych nie było wody, robią duże wrażenie. Bajeczne ogrody, które tu podobno są, we wrześniu nie występują, chyba, że spodziewałem się czegoś innego niż zobaczyłem.
Dalej udaliśmy się zobaczyć monastyr Uspieński, do którego nie wiadomo, czy trzeba kupić bilet wejściowy. My nie kupiliśmy. Zwiedziliśmy go bardzo szybciutko, kilka nielegalnych fotek "spod rękawa" i idziemy pobawić się w chowanego do skalnego miasta Czufut Kale.
Wejście kosztuje 5Hr szkolny, tutaj cokolwiek laminowane ze zdjęciem służy jako legitymacja szkolna. Miasto jest rewelacyjne. Mnóstwo pieczar, nor i pomieszczeń z pięknymi widokami na dolinę. Niektóre z tych domostw są kilkupiętrowe, więc jest gdzie pobiegać. Rewelacja. Zajęło nam to trochę czasu, gdyż musiałem wejść do każdej pieczary czy okna.
Dalej chcieliśmy dojść aż do Tepe-Kermen. Doszliśmy do bramy wschodniej, Czufut-Kale, która był zamknięta, a otaczający ją mur był zbyt wysoki, aby z niego zeskoczyć. Na szczęście jakaś grupa Rosjan, podjechała z drugiej strony wrót i za "symboliczną łapówkę" strażnicy otworzyli. Niestety wg opisu przewodnika nie daliśmy rady znaleźć drogi. Trafiliśmy na stary cmentarz karaimski. Bardzo ciekawe miejsce, dosyć mroczne nawet w dzień. Polecam wszystkim. Mnóstwo starych, częściowo zniszczonych grobów.
Po powrocie, dowiedzieliśmy się, że są dwie drogi, które prowadzą do Tepe-Kermen. Jedna to iść od strony monastyru Uspieńskiego w stronę Czufut-Kale i po około 10 minutach po prawej stronie są takie małe 3 schodki z barierką, po których następuje mała droga i nią cały czas według strzałek ułożonych z kamieni i skręcić na polanie w lewo i dochodzimy na miejsce (wg. Ludzi, którzy dzisiaj to zrobili).
Wreszcie zjadłem Czieburiaki z mięsem, czyli zawinięte mielone mięso w naleśnik- całkiem całkiem. Wina krymskie są głównie słodkie, a wytrawnych i pół-wytrawnych jest znacznie mniej. Do tego jeszcze piwo KRYM w plastikowej litrowej butelce - po prostu to należy spróbować.
Do tego u naszej pani dzisiaj na kolacje kolejne swojskie danie, czyli manty. Wyglądają one jak wielkie pierogi, a po rozmowach z gospodynią jest to ciasto makaronowe nafaszerowane mięsem z dużą ilością zieleniny. Całkiem niezłe!!! Polecam.

