Korsyka, 28.04 - 14.05. 2006
Dzień: [prolog] [I-II] [III] [IV] [V] [VI] [VII] [VIII] [IX] [X] [XI] [XII] [XIII] [XIV] [XV] [XVI-XVII] [epilog]
Dzień 16-17. powrót do Polski 13-14.05.2006
Rano wjechaliśmy na prom i od razu na górny pokład na leżaczki, bo zapowiadała się rewelacyjna pogoda. Słoneczko bardzo mocno przygrzewało przez całą drogę. Aż pod koniec trzeba było się ewakuować, bo za gorąco i mordki na maxiora zjarane.
Teraz pozostaje tylko monotonna droga do Polski po autostradach. Gdzieś we Włoszech kierowca samochodu Gochy, wjechał w nieodpowiednią bramkę przy autostradzie i zapomina wziąć bileciku, co w konsekwencji kosztowało ich trochę. Niedaleko przełęczy Brennera pobłądziliśmy przeze mnie. Myślałem, że udało nam się ominąć płatności, lecz niestety nie. Dalej nie pamiętam bo spałem. Podobno gdzieś mocno w Austrii błądziliśmy znowu. W Niemczech zmiana za kółkiem, teraz ja driveruje. Przejeżdżamy jakąś część kolejna zmiana itd . nuda.
Po przekroczeniu granicy niemiecko - polskiej udajemy się na pierwsza stację paliw i tankujemy za normalne pieniądze do pełna. Zatrzymujemy się jeszcze w Legnicy na parkingu, aby wręczyć Wiesiowi jego tackę dla żony.
I tak docieramy do Wrocławia.
...i tu następuje koniec mojej opowiastki, ponieważ nasz małe trip skończył się. Szkoda, było fajnie, ale krótko...

