Korsyka, 28.04 - 14.05. 2006
Dzień: [prolog] [I-II] [III] [IV] [V] [VI] [VII] [VIII] [IX] [X] [XI] [XII] [XIII] [XIV] [XV] [XVI-XVII] [epilog]
Dzień 7. Bonifacio - rejs statkiem,04.05.2006
Wstaliśmy wyjątkowe wcześnie, aby załapać się na rejs o 11:30. Szybkie śniadanie, mycie i jesteśmy w porcie. Generalnie firm, które proponują wycieczkę statkiem jest dużo. Jak prawie nikt nie mówi po angielsku na Korsyce, to tu w każdej budce z biletami znajdzie się osoba, z którą swobodnie można porozmawiać po angielsku, czy niemiecku. Jak chcą, czyli jak wiedzą, że na tym zarobią, to potrafią.
Jako, że jesteśmy 10 osobową grupą, to możemy śmiało się targować o cenę biletu. Dogadaliśmy się z jedną firmą organizującą wycieki, że za 2 godzinny rejs, obejmujący opłynięcie 2 małych wysepek po wschodniej części Korsyki i wpłynięcie do Groty Napoleona, zapłacimy 20Euro/os. Cena przyzwoita.
Stateczek w sumie nie jest za duży, lecz za to osiągał chyba całkiem niezłą prędkość. Siedliśmy na dziobie, aby mieć jak najlepsze widoki. Morze nie było wzburzone, ale mimo to osoby, które stały przy burcie były notorycznie ochlapywane przez wodę morską. Pomimo, że pogoda była bardzo ładna, czyste niebo, słoneczko przygrzewało to byliśmy ubrani w kurtki i polary. Na stateczku wiało i to całkiem nieźle dodając do tego w miarę regularny prysznic, całość to fajniutka zabawa.
Widoki są extra. Całe Bonifacio jest położone na klifach wapiennych. Kolor morza i kontrast skał tworzyły bardzo ładne obrazki do uwiecznienia. Szkoda tylko, że nasz kapitan próbował pobić jakiś rekord prędkości i nieźle bujało, więc zrobienie dobrego, nieporuszonego zdjęcia graniczyło z cudem. Po jakimś czasie dopłynęliśmy do małej wysepki. Mieliśmy całe 20 minut na podziwianie tego zakątka Korsyki i powrót w dalszą podróż.
Wyspę pokrywały niesamowitych kształtów kamienie koloru ciemno żółtego i pomarańczowego. Niestety mnóstwo ludzi z naszego okręciku wyległa aby też uwiecznić te cudeńka. Tak czy tak bardzo przyjemne miejsce na romantyczny nocleg pod gwiazdami.

OK teraz płyniemy dalej, aby zbliżyć się do jakiegoś małego, malowniczego portu i zawracamy. Ostatnim elementem wycieczki było zwiedzenie Groty Napoleona (Grota Sdragonato). Z daleka wlot groty wyglądał na bardzo malutki i nikt chyba nie sądził, ze będzie nam dane wpłynąć do niej do środka. Kapitan zwolnił trochę i powolutku przecisnęliśmy się. Miejsce warte zobaczenia. Po wpłynięciu zauważyliśmy że można też do niej dostać się od góry przez jej drugi otwór. Sklepienie pokryte malutkimi stalaktytami, a turkusowa, krystalicznie czyta i przejrzysta woda robiła za lustro. I tak minęły 2 godziny wycieczki. To były dobrze zainwestowane pieniądze.
Po powrocie z rejsu poszliśmy na zakupy do marketu, aby coś zjeść. Po krótkim odpoczynku po obiadku, pojechaliśmy na zachód, aby móc w spokoju wypocząć na jednej z plaż - Cala di Roccapina - piękne miejsce, praktycznie bez ludzi, woda jak zwykle czyściutka, piaseczek delikatny, mała zatoczka otoczona skalistym, ciemnopomarańczowym brzegiem. Tutaj człowiek może swobodnie odpoczywać.
Jutro jedziemy w okolice Ajacio...

