Tajlandia, 2-27 września 2007

Dzień: [prolog] [I] [II] [III] [IV] [V] [VI] [VII] [VIII] [IX] [X] [XI] [XII] [XIII] [XIV] [XV] [XVI] [XVII-XVIII] [XIX] [XX] [XXI] [XXII] [XXIII] [XXIV] [porady]

Dzień 15. Ko Samui - wycieczka skuterem dookoła wyspy

Na dzisiaj zaplanowaliśmy sobie zobaczenie wyspy. Ma ona podobno 50 km obwodu, więc wynajęliśmy skuter 150THB/24h. Wykupiliśmy także wycieczkę do Morskiego Parku Narodowego Ang Thon (950THB/os) na jutrzejszy dzień.

Thailand - photos by keda

Thailand - photos by keda

W miarę dokładną mapę dostaliśmy w recepcji i wyruszyliśmy. Trzeba bardzo uważać na tutejszych ludzi oraz na zmechanizowanych turystów. Podobno na Ko Samui zdarza się najwięcej wypadków, głównie powodowanych przez przyjezdnych.

Thailand - photos by keda

Thailand - photos by keda

Thailand - photos by keda

Zobaczyliśmy plażę Wielkiego Buddy, taki 12 metrowy posąg otoczony różnymi dzwonami (trzeba chyba uderzyć w każdy z nich, aby spełniło się nasze życzenie), dookoła mnóstwo sklepów z pamiątkami, a nawet sklep z figurkami ala "Allien". Dalej chcieliśmy znaleźć Chaweng oraz Lamai, czyli podobno najpiękniejsze plaże wyspy. No cóż piękny drobniutki biały piaseczek, wysprzątany do ostatniego papierka otoczony pięknymi palmami, lecz co z tego jak leżak przy leżaku, podziały na prywatne hotelowe plaże i co najgorsze to mnóstwo Amerykanów, Niemców i Anglików. Do tego wszędzie dużo hotelów wszystko bardzo luksusowe i z przepychem (koszt w sezonie to ok. 1000zł/noc). Na głównej ulicy aż roi się od barów, dyskotek, sklepów z pamiątkami, zgiełk i hałas, ale jeżeli ktoś szuka drugich Międzyzdroi to trafił w dobre miejsce. My wolimy naszą dziką plażę, która jest praktycznie tylko dla nas.

Thailand - photos by keda

Thailand - photos by keda

Postanowiliśmy, czym prędzej pojechać dalej, aby znaleźć plażę, na której jest Hin Yay i Hin Ta, czyli skała babcia i skała dziadek. Tak przynajmniej tłumaczy się to z języka tajskiego. W rzeczywistości wygląda to jak męskie i żeńskie genitalia. Chyba warto poświecić dłuższą chwilę, tym bardziej, że gdzieś tu zawszę kręcą się bębniarze lub inni muzycy, który umilają pobyt w tej części wyspy.

Thailand - photos by keda

Teraz skierowaliśmy się ku środka wyspy, aby odszukać wodospady. Drogowskaz zaprowadził nas do jednego. W niektórych momentach były takie górki, że Aga musiała schodzić ze skuterku, bo nie dawał rady podjechać. Zaparkowaliśmy na malutkim parkingu, gdzie pani skasowała od nas 20THB. Poszliśmy oznaczoną drogą do "pięknego" wodospadu a tu taki ciurek wodny. Chociaż ładne otoczenie. No nic troszkę zdegustowani pojechaliśmy zobaczyć bardzo zachwalane wodospady Na Luang. Po drodze można wykupić sobie przejażdżkę na słoniach po ulicy, chyba raczej średnia przyjemność, lecz jak widać znajduje swoich amatorów.

Wodospad bardzo przyjemny, mnóstwo dzieciaków zażywała kąpieli w ten gorący dzień. Widać, że w Tajlandii panuje, bądź panowała moda na wielkie tatuaże niezależnie od wieku czy płci. Reasumując ciekawe miejsca na chwilę relaksu.

Zaczęliśmy wracać do naszego bungalowa, lecz jeszcze kawałek drogi przed nami. I w jednej chwili zebrały się ciemne chmury i zaczęło lać. No tak pora deszczowa to musi pada, do tej pory praktycznie zawsze padało w nocy a tu teraz ulewa, jakich mało. Schroniliśmy się pod palmą, lecz niewiele to dało, aż ktoś krzyknął, że możemy schować się w tartaku. Mili panowie, widać, że z pracą im się nie spieszy, tak jak my czekali aż skończy się deszcz. Po ponad 1,5 godziny postanowiliśmy, że, pomimo, że jeszcze nie przestało to i tak będziemy wracali. Po kilku kilometrach deszcz jednak się nasilił i mam wrażenie, że również padał grad. Tak czy tak, niewiele widząc, całkowicie przemoczeni udało nam się dojechać.

Wieczorem postanowiliśmy, że skoro zatankowaliśmy do pełna (120THB) więc możemy jeszcze zrobić 1/4 baku. Pojechaliśmy do centrum handlowego w okolicach Chaweng Beach. Dużo ludzi, widać, że nie tylko w Polsce odstawione nastolatki lubią spędzać czas w centrach.

Poprzedni dzień Następny dzień