Tajlandia, 2-27 września 2007

Dzień: [prolog] [I] [II] [III] [IV] [V] [VI] [VII] [VIII] [IX] [X] [XI] [XII] [XIII] [XIV] [XV] [XVI] [XVII-XVIII] [XIX] [XX] [XXI] [XXII] [XXIII] [XXIV] [porady]

Dzień 24. Bangkok - Istambuł - Warszawa

Rankiem udałem się jeszcze do supermarketu, aby kupić taśmę i worki na śmieci. Chciałem szczelnie zapakować nasz bagaż, aby nikt nie mógł nic podrzucić. Różne historie słyszałem, więc wolałem się zabezpieczyć. Załadowaliśmy wszystko do plecaka w czarnym worku do tego 2 bagaże podręczne, opuściliśmy hotel i spędziliśmy trochę czasu w klimatyzowanym Burger Kingu, bo upał był straszny, a bagaże ciężkie.

Thailand - photos by keda

Thailand - photos by keda

Jeszcze ostatni przemarsz przez Khao San z aparatem, aby uwiecznić kilka kadrów za dnia, kupno ostatniej porcji pad thai oraz świeżych soków z pomarańczy. Wejście do Express shuttle bus (150THB/os), który zawiózł nas bezpośrednio na terminal odlotów lotniska w Bangkoku.

Thailand - photos by keda

Thailand - photos by keda

Nie pozostało nam nic innego jak czeka nie na nasz lot. W międzyczasie jacyś studenci robili z nami wywiady, ankiety itd. w celu szlifowania angielskiego, a jedna dziewczyna patcharin pooratanajinda koniecznie chciała nauczyć się kilku podstawowych zwrotów po polsku. Było to bardzo miłe.

I tak skończył się nasz "miesiąc miodowy". Oj było warto.

Poprzedni dzień Następny dzień