Tajlandia, 2-27 września 2007

Dzień: [prolog] [I] [II] [III] [IV] [V] [VI] [VII] [VIII] [IX] [X] [XI] [XII] [XIII] [XIV] [XV] [XVI] [XVII-XVIII] [XIX] [XX] [XXI] [XXII] [XXIII] [XXIV] [porady]

Prolog, czyli jak to się wszystko zaczęło...

Wszystko zaczęło się jakieś 3 lata temu. Pomysł zrodził się w trakcie schodzenia z Mittikasa, tzn. najwyższego szczytu Masywu Olimp w Grecji podczas pierwszych wspólnych wakacji z moją obecną żoną, a ówczesną dziewczyną.

Spotkałem małżeństwo Polaków, którzy objeżdżali Grecje samochodem. Od słowa do słowa, opowiadaliśmy o swoich podróżach. Wspomnieli wtedy, że w swoją podróż poślubną pojechali do Malezji. Pomyślałem wtedy, że to świetny pomysł i że byłoby fajnie wymyślić właśnie coś takiego egzotycznego na "honey moon".

O wszystkim prawie zapomniałem, aż do momentu, gdy ponad rok temu zacząłem planować przygotowania do ślubu. Wtedy przypomniały mi się greckie wakacje.

Internet, google i wyszukiwanie danych o Malezji. Wiedziałem jedynie gdzie ona leży i że ma wspaniałe warunki do nurkowania. Szukałem cen biletów i miejsc, które, można bądź należy zobaczyć, lecz coś nie bardzo mi to wychodziło. Jakoś tak średnio nastawiony na ten kraj, przypomniałem sobie zdjęcia znajomych z Tajlandii. Zmieniłem swój cel poszukiwań i oto postanowione -> Tajlandia: całkowicie odmienna kultura, wspaniałe zabytki, jazda na słoniach, buddyzm, posągi, słonie, spływ tratwą bambusową, ludzie, słonie, wyspy, palmy owoce no i SŁONIE.

Nie pozostało nic innego jak tylko przekonać szefa, aby wyraził zgodę na jak najdłuższe wolne (udało wytargować się 3 tygodnie i 3 dni), nazbierać fundusze, zarezerwować bilet, spakować się i WELCOME TO THAILAND.

2007 mapa Tajlandii

Następny dzień