![]() |
Dzień: [I] [II] [III] [IV] [V] [VI] [VII] [VIII] [IX] [X] [XI] [XII] [XIII] [XIV] [XV-XVI] [porady]
Dzień 6. Sovicille - Le Crete - Pienza - Montepulciano - Chiusi - Castel del Piano
Pobudka dosyć wcześnie rano, aby jak najbardziej wykorzystać dzień do oglądania wspaniałości Toskanii.Najpierw poszukiwania stacji benzynowej, aby zatankować gaz.
Dzisiaj postanowiliśmy zobaczyć krainę, le Crete. Wspaniałe widoki zielonych pól z cyprysami oraz żółtymi drobniutkimi kwiatkami. Praktycznie, co kilka kilometrów zatrzymujemy się na dłuższą chwilę, aby napawać się pięknem krajobrazu oraz zrobić kilka ujęć.
![]() |
![]() |
Pojechaliśmy w stronę opactwa Monte Oliveto Maggiore, które miało być bardzo ciekawe. Niewielki klasztor niestety zamknięty -> no tak jesteśmy we Włoszech i nawet w miejscach kultu religijnego obowiązuje sjesta. W przewodniku przeczytaliśmy, że tutejsi mnisi robią wspaniałe wino, zatem odnaleźliśmy drogę do piwnicy. Pan właśnie zamykał, lecz był tak uprzejmy i pozwolił nam się rozejrzeć po pomieszczeniu wypełnionym wielkimi, drewnianymi beczkami z winem. Oczywiście Aga nie mogła sobie odmówić degustacji tutejszego wina, a ja w tym czasie utrwalałem kolejne kadry na matrycy. Sprzedawca opowiedział nam, że wszystko wytwarzają tutejsi mnisi, na dole w podziemiach była aparatura do wytwarzania około 35000 trunku. Połowa jest przeznaczona na sprzedaż, a reszta na własny użytek mnichów. Można tu także kupić grappe oraz oliwę. Kupiliśmy jedną butelkę rocznika 2006, ładnie zapakowane w kartonik.
![]() |
![]() |
Kolejnym punktem na naszej mapie jest Pienza. Po drodze zatrzymaliśmy się w miejscu ze wspaniałą panoramą miasta i zjedliśmy obiadek. Warto tak czasami poleżeć i w ciszy rozkoszować się widokami. Czym bliżej miasta, tym większe i coraz bardziej mroczne chmury nadciągały, aż lunął deszcz. Nie mieliśmy zamiaru zmoknąć jak kury, zatem pojechaliśmy w stronę słońca, czyli Montepulciano.
Piękne, nieduże miasteczko położone na wzniesieniu. Wąskie, bardzo strome uliczki zaprowadziły nas na sam szczyt, skąd rozpościera się wspaniała panorama. Miasteczko jak każde chyba we Włoszech ma swój niepowtarzalny klimat, bardzo ciekawe malutkie kościoły z licznymi malowidłami. Warto zobaczyć.
![]() |
![]() |
![]() |
Zbliżał się już wieczór, a mieliśmy w planach pojechać do Sarteno, aby znaleźć kamping. Udało nam się bez problemu trafić, lecz z daleka widzimy przy wjeździe szereg trzepoczących na wietrze flag, do tego jakieś mieniące się gwiazdki i ogromna fontanna. Widać, że to wielki obiekt. Po sprawdzeniu cen (około 40EUR) już wiemy, że to na pewno nie będzie miejsce gdzie spędzimy nocleg: po pierwsze brak klimatu i wysoka cena. Przewodnik wskazuje, że w okolicy Chiuse jest jeszcze jeden kamping, lecz nie udało nam się go znaleźć. Szybka decyzja -> jedziemy do Val d'Orcia, czyli do miasteczka Castel del Piano, gdzie znajduje się bardzo klimatyczny, dobrze ulokowany, u podnóża Monte Amiata kamping Amiata. Prowadzi go bardzo sympatyczne starsze małżeństwo, pan doskonale mówi po angielsku, zatem bez problemu udaje nam się porozumieć.
![]() |
![]() |
Miejsce na namiot i samochód jest ogrodzone naturalnym płotem, koszt za 2 osoby, namiot oraz samochód to 17,25EUR. Do kolacji Aga próbuje nowy nabytek: wino musujące. Niestety okazało się niezbyt dobrej jakości, zatem plan na jutro to zobaczenie Val d'Orcia oraz poszukanie innej marki trunku.











