![]() |
Dzień: [I] [II] [III] [IV] [V] [VI] [VII] [VIII] [IX] [X] [XI] [XII] [XIII] [XIV] [XV-XVI] [porady]
Dzień 8. Val'd'Orcia - Rzym (Tiber)
Nasz GPS jakoś tak dziwnie, koniecznie chce nas prowadzić autostrada do Rzymu. Oczywiście nie możemy mu na to pozwolić, zatem wyłączamy ustrojstwo techniki, zaglądamy do atlasu i wybieramy piękną widokowo drogę SS2. Nie będę opisywał, co tam widać z zza okna, lecz jeżeli komuś nie spieszy się i może wybrać te drogę to gorąco polecam. Warto pooglądać sobie kolejne krajobrazy.
![]() |
![]() |
Niedaleko obwodnicy Rzymu włączamy cud techniki, aby doprowadził nas do campingu Tiber. Trafiliśmy jak po sznurku (z ronda trzeba zjechać exit 6 Flaminia-Prima Porta i dalej jest oznakowanie). Samochód + 2 osoby + namiot to koszt 20,60EUR ze zniżką 10%. Skąd ta zniżka, otóż kamping w Sovicille oraz m.in. ten są zrzeszone w organizacji http://www.magic-europe.net i spędzając noc w jednym z nich otrzymuje się kupon rabatowy. Kampingi rozrzucone są po całej europie.
![]() |
![]() |
Camping jest dosyć duży, lecz ma swój klimacik, wyposażony jest we wszystko, co jest potrzebne: bar, sklep, sanitariaty, basen itd. Największą zaletą tego miejsca, jest bezpłatny autobus, który co godzinę dowozi do stacji pociągu podmiejskiego Prima Porta, skąd za 1EUR/os można odjechać do samego centrum Rzymu (ok. 40 min), a dokładniej w miejsce Flaminio. Naprawdę kapitalne rozwiązanie: człowiek nie musi pchać się w korkach do tego wielkiego miasta, później nie spędza kolejnych godzin na poszukiwaniu parkingu, a do tego nie płaci za nie. Wsiadasz w autobus, później pociąg i gotowe: szybko, łatwo przyjemnie.
Jako, że pora jeszcze dosyć wczesna postanowiliśmy pojechać do Rzymu, aby powłóczyć się po tym pięknym mieście przy zachodzącym słońcu. Pierwsze, co człowiek od razu zauważa to ilość ludzi, która otacza go dosłownie wszędzie -> jest ich mnóstwo.
![]() |
![]() |
Poszliśmy zobaczyć Hiszpańskie schody, czyli jedną z ikon Rzymu -> niestety, ludzie znajdują się tu na każdym cm kwadratowym, podobna sytuacja z Fontanna di Trevi -> nic tylko tłumy. Jakaś paranoja. Poszliśmy w stronę Koloseum, jest to budowla iście okazała i wydaje się niemożliwym, aby była "przykryta" przez wszędobylskich turystów.
![]() |
![]() |
Nie wiedziałem tego wcześniej, lecz jest to chyba jedno z najbardziej obfotografowanych miejsce przez fotografów ślubnych -> kolejne ekipy z parą młodych ustawiali się w kolejce, aby zrobić zdjęcia na tle budowli.
![]() |
![]() |
Słońce chyliło się ku zachodowi, my posuwaliśmy się wzdłuż Tybru, aby dojść do placu św. Piotra. I tu bardzo miła niespodzianka, gdy zrobiło się już ciemno turyści jakby rozpłynęli się w powietrzu. Plac był niemal pusty i można było napawać się piękną luminescencja obiektów: fontanny, bazylika wszystko nabrało iście metafizycznego wydźwięku, człowiek w ciszy i spokoju mógł zastanowić się nad paroma rzeczami. Gorąco polecam wieczorne zwiedzanie zwłaszcza tej części miasta.
![]() |
![]() |
Nogi bolą, czujemy zmęczenie podróżą kolejne bajty zapisują się na karcie, piękne niebiesko-granatowe niebo doskonale współgra z podświetloną bazylika. Zrobiło się ciemno, zatem czas wracać na kamping, jeszcze utrwalenie ostatniego widoku na Watykan z mostu Sant Angel i szybko na jeden z ostatnich pociągów do Prima Porty.














